Promocja: Płyta + Książka "Z Iwieńca i Stołpców do Białegostoku?, J.J.Kuźmiński

CENA: 25,50 zł

Promocja: Płyta + Książka "Z Iwieńca i Stołpców do Białegostoku?,  J.J.Kuźmiński

 PROMOCJA!!!

Ksiażka +płyta

l sierpnia 1944 r. około godz. 1900 wyruszyliśmy w kierunku Warszawy, by zaatakować lotnisko na Bielanach, na którym stacjonowały samoloty myśliwskie. Do pokonania było 20 km po piaszczystych drogach puszczy. W strugach ulewnego deszczu doszliśmy do miejscowości Łuże nad ranem 2 sierpnia. Pododdziały ustawiały się w czworobok, by wysłuchać zadania, które relacjonował kpt. ?Szymon? (Józef Krzyczkowski), dowódca VIII rejonu. Nasza II kompania była środkową w ataku na lotnisko. Ruszyliśmy około godz. 400 nad ranem, wychodząc z kotliny na pole pokryte stojącym na pniu zbożem. Szliśmy na czele w poczcie dowódcy. Po pokonaniu 500?700 m zobaczyliśmy wóz pancerny, a obok niego kilkunastu zdziwionych żołnierzy niemieckich. Odległość od nieprzyjaciela mogła wynosić 100 m, gdy huknęły strzały. Za pocztem dowódcy kompanii szedł z granatnikiem strz. Dzienis, który wymierzył pocisk z granatnika wprost w otwartą klapę wozu pancernego, w którym poczęła się rozrywać amunicja. Dowódca kompanii wydał mi rozkaz: ?Sanitariusz 30 metrów do tyłu?. Naprzód poszła tyraliera i pluton cekaemów. A deszcz lał. Zostałem niedaleko samochodu pancernego, który płonął. Około godz. 800 z lotniska poderwały się samoloty myśliwskie i rozpoczęły atak na szturmującą piechotę, przelatując tuż nad ziemią i siejąc z karabinów maszynowych. Ja strzelałem do Niemców biegających po dachu dużego murowanego budynku, z którego prowadzony był ogień z broni maszynowej. Wtem krzyk ?sanitariusz? i biegnie z ręką podniesioną do góry kpr. Anisimowicz, rzucam się za nim bez trzewików (chwyciły mnie skurcze obu nóg ? poprzecinałem sznurowadła i odłożyłem trzewiki), by go opatrzyć, ale on biegnie w pewnej odległości ode mnie i chowa się za snopkiem zboża. Dobiegam do niego, rozkładam torbę sanitarną, chcąc zrobić opatrunek, ale on się zrywa i biegnie za snop położony niżej w odległości może 7?8 m od poprzedniego, gdy pocisk padający w poprzedni snop przykrywa nas ziemią. Opatrunku nie zrobiłem. Ranny uciekł do sąsiedniego lasku.

Szaleje ostrzał artyleryjski. Widzę odwrót tyraliery i zamieniające się stanowiska cekaemów. Było chyba południe, gdy doszedłem do lasku, w którym rozwinął się punkt sanitarny dowodzony przez dr. Banisa. Jest matka. Roboty z rannymi mają sporo. Mnie dr Banis każe zawieźć naszych rannych do szpitala w Laskach ? poprowadzi jeden z żołnierzy batalionu por. ?Janusza?. Batalion ten poniósł znaczne straty: około 30 zabitych i ponad 50 rannych, podczas gdy nasz batalion miał 10 zabitych i ponad 20 rannych. Ze zwiadu konnego II kompanii poległ Mieczysław Dolecki. Pochodził z Łodzi. Przed ruszeniem do ataku częstował kolegów wódką, której cały litr trzymał w ręce. Mówił, że ostatni litr trzyma w ręce w swym życiu. Jakby 

Wydawnictwo: Mireki, Ilość stron: 200, Oprawa: Miękka

DOSTĘPNE OPCJE: wybierz rozmiar:

dodaj do koszyka